|
Marek
Pogoda w Calgary
piękna. Mówi się, że trawa nie zazieleni się przed upływem
czerwca, a tu proszę, nie tylko trawa zielona, ale liście na
drzewach, kwiaty na jabłoniach i tylko patrzeć jak zakwitną
bzy. Już niedługo nawet o dziesiątej wieczorem będzie gorąco
i przyjemnie będzie się siedziało na tarasie na 17 Ave. ,
popijało herbatę oglądając przy okazji skąpo ubrane
dziewczyny. Eh, jakie ładne te Calgaryjki. Calgary to
miasto, gdzie wielu ludzi uprawia tzw. czynny wypoczynek. Na
ulicach i w parkach, bardziej niż gdzie indziej widać
biegających, jeżdżących na rowerach, czy posuwających na
wrotkach. Dotyczy to wszystkich kategori wiekowych. Od
małych dzieci do ludzi na emeryturze. Może dlatego w Calgary
jest przewaga szczupłych. Utrzymanie się dobrej kondycji nie
jest łatwe. Przekonałem się o tym sam, gdy po zerwaniu
ścięgna w kolanie musiałem odłożyc aktywność ruchową na
wiele miesięcy. Moja waga podskoczyła drastycznie, a powrót
do regularnych ćwiczeń ruchowych jest trudny. Zawsze
próbujemy znaleść sobie usprawiedliwienie, że nie ma czasu.
A czas można znaleść zawsze. Chociażby poświęcić godzinę snu
i wstać wcześniej. Pamiętam, gdy byłem na kontrakcie
niedaleko Boston w USA. Miejsce gdzie przebywałem było z
daleka od wszystkiego, dookoła tylko boczne wąskie drogi,
dwa małe sklepiki i las. Otóż w tym właśnie otoczeniu udało
mi sie zrzucić ponad 10 kilo (więcej niż 20 funtów) w ciągu
2 tygodni. I nie była to żadna „dieta cud”. Po prostu
wstawałem dwie godziny wcześniej i robiłem coraz dłuższy
marszobieg. Pod koniec pobytu było to ok 15 km porannej
zaprawy. Do tego regularnr żywienie, co dwie godziny
niewielka przekąska i tylko na obiad, późnym popołudniem
solidniejszy posiłek. Nauczono mnie w „Fittnes Club”, że
nasze ciało ma swoje własne regulacje i np. gdy jemy zbyt
rzadko to większość posiłku odkładana jest w tłuszcz. Widzą
to ci, którzy jedzą np. raz dziennie i dziwią się ze tyją
chociaz jedzą tak mało. Natomiast, gdy przyzwyczaimy
organizm do regularnej dawki pożywienia np., co dwie
godziny, a do tego codzienne ćwiczenia to rezultat przejdzie
wszelkie oczekiwania. Jeśli chodzi o same ćwiczenia to może
to być po prostu szybki marsz. Nie koniecznie bieg. Wielu
ludzi otyłych nie rusza się bo myśli że jak nie może biegać
to nic to nie da. Nic błędniejszego. Ważne jest tylko by
taki szybki marsz trwał dłużej niż dwadzieścia minut.
Dopiero wtedy zaczyna się naprawdę spalanie zapasowych
kalorii i prawdziwy efekt wysiłku. Najlepszy rezultat (wiem
to po sobie) przynosi po prostu poranne wczesne wyjście z
domu i marsz w jednym kierunku przez minimum dwadzieścia
minut. Co potem? Potem musimy wrócić, wiec mamy kolejne
dwadzieścia minut już bardzo efektywne w spalaniu nadmiarów
tłuszczu.
 
Odnalazłem w Calgary
wspaniałe miejsca do ćwiczeń. Jedno z nich znajduje się na
wysokiej skarpie nad rzeką z pięknym widokiem na wieżowce w
centrum miasta. Najprościej dojechać tam Centre St. Jadąc na
południe od 16 Ave. N., czyli Trans- Canada H-wy, trzeba
skręcić w prawo w 8 Ave. NW i pierwszą w lewo, czyli w 1 St
NW. Po niecałych 100 metrach dojedziemy do Crescent Rd NW.,
która to właśnie ulica ciągnie się na krawędzi wysokiej
skarpy nad rzeką. Jest tam niewielki parking gdzie bez
żadnej opłaty mozna zostawić samochód. Mozna również
parkować na ulicy. W dole pod nami ciąnie się Memorial Dr.
NW i płynie Bow River. Oprócz wspaniałego widoku, zaletą
tego miejsca są schody... ok. 220 schodów wiodących w dół do
parkingu i Memorial Dr. Potem można przejść przez wiszący
most dla pieszych do pięknego „Prince’s Island Park”
 
Pochodzić po jego
alejkach, przejść się po łukowym mostku, pooglądać kaczki i
gęsi na stawie i przywitać się z popiersiem Mikołaja
Kopernika i wrócić. Zaletą tego jest, że teraz by wrócić do
samochodu musimy pokonac te 220 schodów W GÓRĘ, a to jest
jedno z lepszych kondycyjnych ćwiczeń. Polecam. Polecam to
jednak tylko w sobotę i niedzielę rano chyba, że ktoś lubi
tłumy.
 
Pracuję od paru dni w „downtown”
nad rzeką przy samym „Prince’s Island Park”. Wychodzę na
lunch przed dwunastą na godzinę nad rzekę. Są tam ustawione
ławki nad samą wodą gdzie można sobie poczytać książkę. Gdy
wracam na alejach parku są takie tłumy jak w Nowym Yorku na
Manhatanie. Wygląda na to, że wszystkie biura opustoszały i
wszyscy przyszli nad rzekę. Za to w sobotę i w niedziele
rano przyjemnie i pusto. O dziesiątej otwierają River Caffe.
Słynną restaurację gdzie trzeba zamawiać wcześniej miejsca
by napić się kawy, czy zjeść śniadanie. Ale warto, zwłaszcza
na tarasie. Teraz w parku cieszą oko pięknie pokryte
kwiatami krzewy i pary gęsie prowadzące dumnie żółto-szare
gąsiątka. I to wszystko w środku miasta. Polecam
Marek Mańkowski
Goniec 18 maj 2007 |
|