|
(cd)
2 marca 2000 roku
nadszedł wreszcie dzień wyjazdu na zachód. Najdalej gdzie
byłem do tej pory w kierunku zachodnim to Thunder Bay, 1400
km. Teraz miałem dojechać aż do Edmonton i zobaczyć wreszcie
prerie o których tyle czytałem w dzieciństwie a o których
tutaj mówiono mi, że są po prostu nudne.
Nudne czy nie,
chciałem to sam sprawdzić. Do tego jeszcze Edmonton z jego
sławnym cenrum handlowym. Potem miały jeszcze dojść Góry
Skaliste, ale jeszcze nie tym razem. Tego ranka o 6:30 byłem
już w firmie pakując wynajętego Forda Explorer. Kable,
zamki, komputery stacyjne, narzędzia w tym siekiera, łopata,
lina, karabin. Część trasy wiodła przez daleką północ
Ontario i podstacje znajdowały się na bezludziu w puszczy. O
11:00 przed
południem wyruszyliśmy z Walerym w drogę. Pierwszy
przystanek w
Sault Ste. Marie, 700 km od Mississauga. Drogę do Sudbury
znają prawie wszyscy mieszkający w Ontario. To trasa letnich
wyjazdów nad Georgian Bay, do Perry Sound czy nad French
River. Ładna trasa, z drogą przecinającą skały i głazy,
jakby ktoś ciął je nożem. Potem Sudbury ze swoim księżycowym
krajobrazem, czarnymi skałami i największą monetą
pięciocentową z niklu postawioną na cokole i mającą wysokość
kilku pięter. Tankowanie benzyny i jeszcze tylko 300 km do
Sault Ste. Marie. Pamiętałem to miasto przede wszystkim z
wycieczki z żoną i synem wiele lat temu kiedy jesienią
wykupiliśmy wycieczkę na Algoma Train. Ciekawa jazda
pociągiem wzdłóż jeziora Superior przez dzikie krajobrazy no
i oczywiście kolory jesieni. Słyszałem opinię kogoś, że
wycieczka Algoma Train jest przereklamowana bo nic tam
ciekawego nie ma
i nic nie widać. Okazało sie, że pojechali tam w
sierpniu, gdy trzeba
jechać koniecznie w połowie września albo jeszcze
później, gdy zaczyna się jesienne szaleństwo kolorów.
Właśnie wtedy jest to niezapomniane wrażenie. Nie wiem jak
teraz ale gdy ja tam byłem kosztowała ta wycieczka ok. 90
dol. Oczywiście do Sault Ste. Marie trzeba dojechać samemu,
a 700 km to już spora wyprawa. No ale to jest właśnie
kanadyjska przestrzeń. Niedaleko Sault Ste. Marie, jakieś 50
km na wschód i 20 km na północ od głównej drogi znajdowało
sie miejsce, gdzie rosła najwyższa sosna w Ontario. Pisze
rosła, bo kilka lat temu przeczytałem w prasie, że zniszczył
ją piorun. Szkoda, była bardzo imponująca i by zrobić jej
zdjęcie w całości musiałem robić trzy zdjęcia i potem je
połączyć w całość. Nie mieściła się w jednym kadrze.
Pamiętam też, że w pobliżu znaleźliśmy taką masę zdrowych
grzybów koźlaków, że w godzinę zapełniliśmy cały bagażnik
Jeepa Cherokee. Często narzekamy, że Kanadyjczycy i
Amerykanie nie znają naszej historii, a ilu z nas zna
historię Kanady i jej miast. Mówimy, że ta historia ma tylko
150-200 lat i nie ma o czym mówić. Nieprawda. Miejsce znane
dziś jako Sault Ste. Marie było nazwane Bawating lub
Pawating przez Indian Ojibways co najmniej 7 tysiecy lat
przed Chrystusem. W 1660 roku miała tam miejsce wielka bitwa
Indian w której Iroquois zostali zmasakrowani przez Ojibways.
W roku 1610 Champlain wysłał młodego człowieka nazwiskiem
Brule by poznał on wnętrze Nowego Świata i jego narody.
Brule miał wtedy tylko 17 lat. Jego podróż przywiodła go w
miejsce zwane dziś Sault Ste. Marie. W roku 1623 Brule nadał
temu miejscu nazwę Sault du Gaston dla uhonorowania brata
króla Francji. Chaplain zaznaczył to miejsce na mapach 1632
roku i było to pierwsze nazwane miejsce Nowego Świata. W
1669 roku Jezuici nazywają to miejsce Sault Ste. Marie i tak
pozostało do dziś. Sault oznacza porohy, kaskady. W 1671
roku wzniesiony zostaje tam wolnostojący krzyż mający
oznaczać zajęcie tej ziemi przez białych w imieniu króla
Francji. 300 lat później dla upamiętnienia tego wydarzenia
wzniesiono największy wolnostojący podświetlony krzyż.
Miasto rozwijało się głownie za sprawą handlu futrami, zanim
nowsze wieki nie przyniosły przemysłu stalowego i
papierniczego. W 1798 roku zbudowano tu pierwszy kanał i
śluze ktore działały do 1814 roku kiedy to zniszczyli je
Amerykanie w czasie wojny z Kanadą.
3 marca 2000 roku o 7
rano byliśmy już na nogach, a o ósmej w drodze do Thunder
Bay. W moim notatniku z tego czasu jest prosty zapis: 0800 –
1500 on the route to Thunder Bay (w drodze do Thunder Bay).
Zapis więcej niż lakoniczny. Ta droga to siedemset
kilometrów wzdłuż jeziora Superior. Droga nr. 17 będąca
częścią Trans Canada H-wy prowadzi tu przez jeden z
najpiękniejszych zakątków Kanady. Jezioro Superior nazwane
tak przez Francuzów tłumaczone jest na polski jako jezioro
Górne. Nazwa nic nie mówiąca o tym, że jest to największy
zbiornik słodkiej wody na świecie. Jego wybrzeże !700 mil
(2720 km) zamieszkuje ok 600 tys. ludzi z czego ponad połowa
mieszka w Thunder Bay, Sault Ste. Marie , Duluth i Marquette.
Ogromne przestrzenie wzdłóż wybrzeża są bezludne. Wiele
pięknych piaszczystych plaż na których jedyne ślady to ślady
łosia, wilka lub niedżwiedzia. Odległość od cywilizacyjnych
centrów powoduje, że ta część świata nie została jeszcze do
końca skomercjalizowana. Każdy, kto kocha naturę zakocha się
w tych miejscach i nazwy takie jak White River, Marathon,
Wawa czy Terrace Bay nabiorą innego znaczenia. Wielu
artystów mieszka w tych zakątkach świata zauroczonych nimi
na zawsze. Z ciekawostek: w 1914 roku pociąg wiozący
żołnierzy zatrzymał się w White River i kapitan Harry
Colbourn kupił tu małego czarnego niedźwiadka jako maskotkę
odziału. Nazwał go Winnie od Winnipeg, rodzinnego miasta
kapitana. Niedzwiadek popłynął z oddziałem do Angli.
Oswojony jak pies, wygrał serca dzieci angielskich a wśród
nich chłopca imieniem Christopher Robin, syna pisarza A.A.
Milne. I to właśnie Winnie z White River stał się
pierwowzorem Winnie- the- Pooh czyli Kubusia Puchatka. Dziś
w White River stoi pomnik misia który stał sie znany
dzieciom na całym świecie. Inna ciekawostka z tego
miasteczka to najniższa temperatura zanotowana w Kanadzie. W
1935 roku spadła tam ona do – 73 stopni. Dziś ten fakt
upamiętnia olbrzymi termometr widoczny z szosy nr. 17.
Jezioro Superior tworzy swoją własną pogodę. Fale w czasie
sztormu dochodzą do 10 metrów wysokości. Dno jego zalega 350
znanych wraków statków. Wśród nich jest wielki jeziorowiec
do przewozu rudy „Edmund Fitzgerald” który zatonął w czasie
sztormu w 1975 roku z całą 29 osobową załogą nie zdążywszy
nawet nadać sygnału S.O.S. Ten statek miał 240 metrów
długości. Odnaleziono go w dwóch częściach na głębokości
prawie 200 metrów. Woda z jeziora Superior pokryła by całą
Amerykę Północną i Południową na głębokość 30 cm. W
najgłębszym miejscu ma ponad 430 metrów. Jego wybrzeża to
piękne wulkaniczne głazy i skały. To naprawdę trzeba
zobaczyć. Z ciekawostek: w Marathon znajduje sie kopalnia
złota która wydobywa rocznie kruszec wartości 350 milionów
dolarów US. Kopalnia zatrudnia 1200 osób z przeciętnym
wynagrodzeniem 50 tys rocznie. Zimą trasy wzdłuż jeziora są
jednymi z najpopularniejszych wśród snowmobilistów i liczą
ponad 1700 km ubitych szlaków. „Kinniwabi Motel” w Wawa
którego właścicielami jest para Polaków – Tereska i Marek
Kozik znajduje się jako popularne miejsce odpoczynku latem i
zimą w przewodniku turystycznym tych terenów. Byłem tam
niejednokrotnie i zawsze będę wracał. Jeden z wysokich
dostojników kościoła będąc nad jeziorem Superior, zauroczony
nim powiedział: „spójrzcie dookoła siebie, na wzgórza i
drzewa i świeżą wodę jeziora, podnieście głowę do góry i
zobaczcie niebo rozpostarte nad tym wszystkim bez kolumn czy
wsporników. Natura jest fundamentem wszystkich religii i to
jest najwspanialszy kościół, w jakim człowiek może się
modlić”.
Do Tunder Bay
dojechaliśmy o 15:30 i z marszu udaliśmy się na podstację.
Znajdowała się w mieście, przy stacji kolejowej. Tylko trzy
unity. Do godziny 20:30 instalacja systemów była zakończona.
Teraz do hotelu. Jutro ruszamy dalej na północ i na zachód.
Cdn.
Marek Mańkowski
|
|