|
Tym razem
wykropkowano sporą część artykułu pt. „Wizyta” na temat
wizyty Ambasadora RP w Calgary. Bez podania powodu, bez
chociażby powiadomienia mnie o tym. Ktoś kiedyś powiedział,
że „wolna prasa jest
wolna tylko dla jej właścicieli”, powiedział prawdę.
Czerwonym kolorem
zaznaczony tekst wycięty przez „Gońca” w nr. 50 z dn.
17-22.12 2010
Wizyta
Wizyta Ambasadora RP w
Calgary to nie jest coś, co zdarza się często. Wizyta
Ambasadora i Konsula Generalnego z Vancouver jednocześnie
jeszcze rzadziej.
Calgary, największe
miasto zachodniej Kanady. Ponad milion mieszkańców. Dwa razy
więcej niż Vancouver, a jednak Vancouver ma siedzibę
Konsulatu Generalnego RP, a Calgary nie. Również populacja
Polonii w Calgary jest druga po Toronto. Mimo to by załatwić
cokolwiek związanego z paszportami czy innymi sprawami
związanymi z Polską musimy załatwiać to w najbliższej
placówce konsularnej, czyli w Vancouver odległym o ok.
tysiąc kilometrów. Dużą pomocą jest jednak to że w Calgary
znajduje się urząd Konsula Honorowego RP. Konsul Honorowy
nie ma dużych uprawnień, ale może służyć pomocą w udzielaniu
informacji, w przesyłaniu dokumentów do Vancouver, w pomocy
obywatelom Polski będących na wizycie którzy znaleźli się w
kłopocie. Funkcję Konsula Honorowego pełni w Calgary od lat
Zygmunt Potocki i pełni ją dobrze. By uzyskać poradę czy
informację wystarczy wypisać na Internecie „konsulat w
Calgary”
Zobaczymy tam lokalizację Konsulatu (mapę), godziny
otwarcia, telefon, fax i e-mail.
W niedzielę 12 grudnia
2010 Polonia w Calgary miała możliwość spotkać się z dwoma
przedstawicielami polskiego rządu: Panem Ambasadorem RP
Zenonem Kosiniak-Kamysz z małżonką i Panem Konsulem
Generalnym RP z Vancouver Krzysztofem Czaplą. W polskim
Kościele o godz. 12: 30 odbyła się msza w intencji
tragicznie zmarłych dzieci Ambasadora, a po mszy w Sali
Parafialnej odbyło się spotkanie z calgaryjską Polonią, na
którym można było zadawać Ambasadorowi pytania zarówno
publicznie jak i poufnie w cztery oczy. Była to rzadka
okazja aby dowiedzieć się o wymaganiach administracyjnych, o
paszportach, o regulacjach dotyczących Polonii z pierwszej
ręki, bez konieczności odbywania długiej kilkudniowej
podróży.
No,
ale oczywiście Polacy muszą sobie popolitykować na temat
Polski, chociaż ani tam nie mieszkają, ani nie ponoszą
konsekwencji tego politykowania. Jako pierwsza wystąpiła
przy otwartym mikrofonie pani z grupy Seniorów. Stwierdziła
kategorycznie, że Jaruzelski otrzymał oficjalne stanowisko
doradcy Prezydenta Polski i co na to Pan Ambasador… Hm…
śledzę dość uważnie wiadomości z Polski i niczego takie nie
zauważyłem… Pan Ambasador też nie, a przecież chyba jest
dobrze poinformowany, na pewno lepiej niż ja, czy Pani z
Seniorów. Odpowiedział, że nic takiego nie miało miejsca i
że jest to informacja nieprawdziwa. Prosił też by nie
wymagano od niego opinii politycznych, bo jest urzędnikiem
państwowym, nie reprezentującym żadnej partii politycznej.
Następny zabrał głos Pan, który głębokim basem wygłosił
długie przemówienie. Z przemówienia wynikało, że tylko on ma
rację, Pan Ambasador się myli i skoro nie chce mówić o
polityce to po co przyjechał do Calgary. Tym razem pozostało
tylko uśmiechnąć się z politowaniem. Pan Ambasador historii
Pana z basem nie znał i odpowiedział mu, że przyjechał tutaj
bo został zaproszony, ale teraz to nie jest już pewien… Ten
nieprzyjemny incydent zakończył się na szczęście
demonstracyjnym wyjściem z Sali Pana z basem. (po jakimś
czasie wrócił, ale na szczęście już nie do mikrofonu).
Następny był Pan, który zadał psychologiczne pytanie „jakie
są obowiązki i jakie są kryteria wyboru Konsula Honorowego?”
Odpowiedź była rzeczowa i na temat. Każdy mógł sobie znaleźć
tę odpowiedź w Internecie, bo jest ogólnie dostępna i szkoda
było czasu i Pana Ambasadora i naszego, ale pytanie miało
prawdopodobnie wywołać burzliwą dyskusję. Nie wywołało, ale
miało swoją kontynuację w rozmowach w cztery oczy, łącznie z
pokazywaniem różnych kartek. Może jest to trochę niejasne
dla Ontaryjczyków, ale Calgaryjczycy wiedzą o co chodzi, a
to przecież dla nich jest ten artykuł. Następną
niespodzianką było zabranie głosu Pana z wąsami i wielką
kamerą. Znany wszystkim w Calgary Pan z wąsami oświadczył,
że ma wiadomości z ostatniej chwili, o których to
wiadomościach Pan Ambasador i Pan Konsul Generalny mogą
jeszcze nie wiedzieć. Otóż według niego Sąd Najwyższy w
Polsce orzekł, że wszyscy, którzy wyjechali z Polski na
emigrację przed rokiem 1997 są automatycznie pozbawieni
polskiego obywatelstwa. To była dopiero wiadomość! Pan
Ambasador i Pan Konsul Generalny rzeczywiście nic o tym nie
wiedzieli. Pan Konsul zabrał głos i stwierdził, że jego
wiadomości są zupełnie inne i że nie tylko nic nie wie o
pozbawianiu Polaków obywatelstwa, ale wręcz przeciwnie, wie
o opracowywaniu ustawy przywracającej obywatelstwo Polakom,
którzy bądź zostali go pozbawieni za czasów komuny, bądź
musieli się go zrzec by móc przyjechać w tamtych czasach
bezpiecznie do Polski w pilnych sprawach rodzinnych.
Zapytałem później pana z wąsami, który też jest
przedstawicielem mediów w Calgary, skąd ma te wiadomości.
Okazało się, że przeczytał je w polskim Naszym Dzienniku.
Więcej pytań w tej sprawie w związku z tym już nie miałem…
A
potem już był powrót do normalności.
Pytano się czy będzie
możliwość załatwienia paszportów polskich na miejscu w
Calgary w związku z koniecznością składania odcisków palców.
W odpowiedzi usłyszeliśmy, że jest testowane specjalne
urządzenie, które to umożliwi. Przeszkodą jest
bezpieczeństwo elektronicznego przesyłania danych, ale
wszystko jest na dobrej drodze. Ja osobiście jestem z
pokolenia, dla którego odciski palców pobierano tylko od
przestępców lub podejrzanych, wiec chyba nowego polskiego
paszportu wyrabiał nie będę, ale czasy się przecież
zmieniają, globalna kontrola musi być, przynajmniej w
Europie i Stanach. W końcu teraz na filmach i nie tylko,
dziewczyny biegają z mieczami, tłuką się między sobą
używając pięści i karate, tłuką też mężczyzn i bronią swoich
chłopaków albo walczą o nich, tak więc czasy zmieniają się
na pewno. A ja nie… Pan z calgaryjskiego polskiego radia
zapytał o program wymiany młodzieży polskiej i kanadyjskiej
i dostaliśmy dość wyczerpującą odpowiedź. Program nadal
istnieje, a nawet się rozwija i młodzież polonijna jak
najbardziej może z tego korzystać. Konkrety i szczegóły
można uzyskać w konsulacie lub na stronie Internetowej
Ambasady RP. Jeszcze tylko Pan Fotograf zapytał czy jest
możliwość takiej wymiany dla dzieci z podstawówki, tu jednak
stanęła na przeszkodzie sprawa opieki prawnej nad takimi
dziećmi wysłanymi w świat.
Po głośnych pytaniach
nastąpiła pora na pytania ciche. Każdy ma na pewno swoje
prywatne sprawy do załatwienia i nie wszyscy muszą ich
słuchać, tak więc zarówno do Pana Ambasadora jak i do Pana
Konsula Generalnego ustawiły się długie kolejki, bo ludzi
przyszło dużo. Podczas całego spotkania można było kupić
sobie kawę i pyszne ciasta. Byli też Harcerze i mieli swój
kiermasz, sprzedając własne wyroby, by mieć fundusze na
swoją działalność.
Spotkanie niestety
musiało się zakończyć. Pan Ambasador z małżonką musieli
zdążyć na samolot. Pytań zwłaszcza tych osobistych z
pewnością było znacznie więcej niż czasu. Miejmy nadzieję,
że będziemy jeszcze mieli okazję gościć Pana Ambasadora z
małżonką. Spraw różnych w starym kraju mamy bez liku, a
pytań jeszcze więcej. Dziękujemy za wizytę i prosimy o
jeszcze.
Marek Mańkowski
|
|