|
Z ostatnich wydarzeń w
polonijnym kręgu podam tylko kilka. Nie było mnie długo.
Dziewięć miesięcy to jak donoszona ciąża i kto czytał sześć
poprzednich gazet wie jak ona przebiegała. Dobrze jest być z
powrotem w domu. Dobrze znowu odwiedzić przyjaciół i dobrze
zamieszkać wśród nich. Zanim się urządziłem na nowo, to już
był koniec października i kolejny bal Halloween organizowany
jak zwykle w Domu Polskim przez zespół Polanie.

Publiczność nie
zawiodła. Przyszli wspaniale poprzebierani. Niech kostiumy
na zdjęciach mówią same za siebie. Uderzająca była grupa
siedmiu krasnoludków i królewna. Para przebrana za
Wietnamczyków i masa innych.
 
W Domu Polskim zmienił
się kierownik administracyjny. Poprzedni podał się do
dymisji, nowy to Krzysztof Barański, znany wielu z występów
w teatrze AEPA. Zawsze tez udzielał się na wielu imprezach
polonijnych, organizując nagłośnienie, czy prowadząc
dyskotekę. Nota bene , wolę jego wybór muzyki niż to co było
grane na początku balu Halloween. Na szczęście ktoś
powiedział p. DJ że nie tylko nastolatki się bawią na
parkiecie ale większość to dorośli którzy chcieliby trochę
potańczyć a nie tylko podskakiwać. Nazwisko DJ było na
zaproszeniu, ale go nie zapamiętałem. Mam nadzieję że nie
będzie mi to potrzebne. Zmiana kierownika Domu Polskiego
była kontrowersyjna. Jedni długo i z niecierpliwością na to
czekali, inni (lub może inna) byli zawiedzeni. No cóż to
życie, a do tego życie w Polonii.

Poważnym wydarzeniem
była uroczysta gala zorganizowana przez polskich kombatantów
z koła nr. 18 i Stowarzyszenie Polsko-Kanadyjskie z okazji
Święta Pamięci i 90 rocznicy odzyskania niepodległości przez
Polskę. Było wielu dostojnych gości z honorowego korpusu
dyplomatycznego i władz miasta. Wielu przemawiało, jedni
krócej drudzy dłużej. Wzniesiono toasty…nie wszystkie. Ale
bankiet był udany i tak.

Wystąpili uczniowie
polskiej szkoły w Calgary, harcerki calgaryjskie ze scenkami
z polskiej historii i chór polonijny którego, dyrygent
usilnie przygotowywała scenę do występu chóru jeszcze przed
zakończeniem występu harcerek, co wprowadziło w słuszny
gniew rodziców. Z gniewem się zgadzam. Rodzice i dzieci
włożyli masę pracy i byli dumni ze swych pociech, a my
powinniśmy doceniać że tu na obczyźnie już w małych
dzieciach podtrzymuje się i naucza polskości i jej historii.
Występ chóru był porażający. Historię odzyskania przez
Polskę niepodległości w roku 1918 przedstawił pan Mazur,
który polską historię zna jak mało kto i mówi o tym bardzo
przystępnie z werwą i ciekawie. Nie pierwszy raz słucham
jego wypowiedzi i zawsze z wielką przyjemnością. Całą
imprezę prowadziła bardzo elegancko i z odrobiną humoru
Barbara Gorzkowska i Witold Mazur. Po kolacji i części
oficjalnej Poloneza odtańczyli jak zwykle wspaniale Polanie
a potem rozpoczął się bal…
 

Następnego dnia w
niedzielę poszedłem z żoną i córką na występ chóru Mount
Royal Kantorei w Knox United Church w centrum Calgary. To
było prawdziwe przeżycie i dobra odtrutka. Występ był tak
dobry, że dziewczyny mi się popłakały, a one naprawdę znają
się na śpiewie. W chórze tym od pewnego czasu występuje
Polak, Tadeusz Rysz, który śpiewa basem. Akustyka w kościele
była doskonała a dyrygent naprawdę wiedział co robi. Sala
była pełna, mam nadzieję że będę miał jeszcze okazję
posłuchać.
Poza tym odbyła się
jeszcze kolejna „Kawa z Tematem” w kawiarence Domu
Polskiego, na której niestety nie byłem bo znajdowałem się
wtedy o 150 km za daleko, a szkoda.

Zapomniałem jeszcze
dodać że polska parafia ma nowego proboszcza. Ksiądz Poszwa
nas opuścił i udał się do Texasu, a obowiązki proboszcza
przejął ksiądz Czesław Rybacki, który przyjechał do nas z
gorącej i dalekiej Florydy. Może to dlatego w tym roku nie
ma jeszcze w Calgary mrozu i śniegu, chociaż mówi się
przecież że w Calgary są tylko dwie pory roku – lipiec i
zima…
Marek Mańkowski
"Goniec" 21-27 listopad 2008
|