|

No i nie wiadomo, kiedy
minął rok. Wydawałoby się, że tak nie dawno pisałem o
dorocznym Balu Halloween organizowanym przez zespół taneczny
Polanie. To chyba najbardziej popularny i najlepiej
zorganizowany z calgaryjskich bali. Jest to nie tylko zabawa
taneczna, ale również pokaz tańców Polan, tańca
towarzyskiego, bardzo dobra kolacja i wspaniała zabawa. Już
od wejścia gdzie w szpalerze w Hallowinowych strojach stoją
w szpalerze dziewczęta i chłopcy z zespołu Polanie wchodzi
się w nastrój prawdziwego balu. Każdy jest odprowadzany do
swojego stolika, panowie przez śliczne dziewczyny, z panie
przez eleganckich chłopaków. Już sam ten wstęp pozwala się
dobrze nastroić. Większość gości ubiera się w kostiumy,
których może pozazdrościć niejeden teatralny specjalista. Ja
w zeszłym roku byłem przebrany za samuraja, ale w tym roku
poszedłem nawet dalej i przebrałem się w garnitur. Ponieważ
prawie nigdy go nie zakładam, wiec to chyba było dobre
przebranie, no, bo w końcu chodziło o to by wyglądać inaczej
niż zwykle. Tym razem Bal zbiegł się z 30 rocznicą powstania
zespołu Polan. Pełna celebracja odbywała się w czerwcu w
prestiżowym calgaryjskim teatrze. Przypomnę, co pisałem
wtedy o tym zespole:
„...Polanie, zespół,
który na stałe wpisał się w krajobraz polonijny Calgary. I
nie tylko. Znany jest również dobrze w Polsce z Festiwalu
Zespołów Polonijnych. Niedawno obchodził uroczystość
30-stolecia. Oczywiście tańcami i śpiewem. Zespół ten
działa niezwykle prężnie i ma ogromne osiągnięcia. Cenne to,
bo krzewi polską kulturę tu za oceanem i przybliża Polskę
tym, którzy za nią tęsknią i tym, którzy jej nie znają.
Zawdzięczać to możemy ludziom, którzy swoją pasją
poświeceniem i talentem spowodowali powstanie i trwanie
kawałka polskiej tradycji 10 tysięcy kilometrów od kraju
przodków.
Zespół założyła siostra
Alojza (Krystyna Cichowicz) z Zakonu Dominikanek przy
polskiej parafii Matki Boskiej Królowej Pokoju i do roku
1985 była jego kierownikiem i choreografem. W 1985 roku
zespołem zajął się były tancerz i kierownik zespołu KRAKUS
w Krakowie Marek Staliński. Gdy wyjechał na kilkuletni
kontrakt do Kazachstanu kierownictwo zespołu przejęła w roku
2002 jego córka Maja Skalińska. Od dwóch lat dyrektorem
artystycznym zespołu jest Patrycja Czerski. Patrycja
przyjechała do Kanady, gdy miała 7 lat. Wcześnie zaczęła
tańczyć. Jest wychowanką zespołu. Zna jego sprawy i kłopoty,
jest pełna zapału, poświęca mu cały swój czas. Nie jest to
najlepiej płatna praca dla młodej dziewczyny, ale pieniądze
to nie wszystko. Utrzymanie takiego zespołu nie jest łatwe,
trzeba organizować różne przedsięwzięcia by zdobyć tak
potrzebne fundusze. A do tego próby, występy, działalność
wychowawcza.
Sami rodzice nie są w
stanie utrzymać kosztów na swoich barkach. Jeden tylko strój
łowicki kosztuje ponad 1000 dolarów. Organizują więc różne
imprezy, jak bal maskowy, kolędowanie, sprzedawanie
własnoręcznie przez rodziców pieczonego ciasta itp. Zespół
jest bardzo aktywny. Występował setki razy na imprezach
polonijnych, wielokulturowych i samodzielnych koncertach.
Tańczył też na otwarciu Igrzysk Olimpijskich w Calgary w
1988 roku. Od roku 1990 corocznie zapraszani są do występów
na koncerty towarzyszące Międzynarodowym Zawodom Hippicznym
„Masters”. Występują tez stale z okazji Canada Day i
Heritage Day. Uczestniczyli w Festiwalach Polonijnych w
Bostonie 1987) , Minneapolis (1989), San Francisco (1995),
Los Angeles (1997), w Siedlcach (1999). Jest też stałym
uczestnikiem Światowego Festiwalu Polonijnych Zespołów
Folklorystycznych organizowanych, co trzy lata w Rzeszowie
przez Wspólnotę Polską. Zawsze plasuje się w pierwszej
grupie ponad 50 zespołów polonijnych z całego świata.
Potrzebni są sponsorzy, którym bliska jest potrzeba
krzewienia i utrzymywania polskiej tradycji i kultury i
utrzymanie jej wśród młodzieży...”
 
 
 
 
 
Wracając do
tegorocznego balu. Konferansjerkę prowadziła jak zwykle
Patrycja Czerski z pomocą Marka Kądziołka. Po krótkim
wstępie serwowana była kolacja. Ustawiony bufet nie
powodował specjalnego tłoku, każdy się obsłużył i było to
naprawdę dobre. Wino nalewali przy stolikach członkowie
zespołu, poza tym każdy mógł sobie zamówić co chciał w
barze. Po kolacji (była naprawdę dobra), najpierw dali pokaz
Polanie, a potem para, która dała wspaniały pokaz tańca
towarzyskiego. No a potem rozpoczęła się dyskoteka i zabawa
na całego. O kostiumach niech mówią zdjęcia. Do zobaczenia
za rok
Marek Mańkowski
"Goniec" 2 listopad
2007
|
|