

Szkoła to podstawa
świadomości narodu. To nie tylko nauczanie formułek,
tabliczki mnożenia, gramatyki, ale przede wszystkim
bogactwa kultury, korzeni, historii. Szkoła to też
przede wszystkim nauczyciele. Od tego jak oni potrafią
przekazać dzieciom i młodzieży wiadomości, zależy, co te
dzieci i młodzież będą wiedzieć i pamiętać, gdy będą
dorośli. Dlatego nauczycielem nie powinna być osoba
przypadkowa, chociaż nie zawsze studia wyznaczają
dobrego nauczyciela. Tak jak dla wielu innych twórczych
dziedzin tak i tutaj najważniejszy jest talent i
zamiłowanie do tego, co się robi. Bo uczenie młodych to
też tworzenie. Tworzenie nowych ludzi. W dużym stopniu
od tego zależy, kim będą ci młodzi, co będą myśleć i co
będą wiedzieć. To oczywiście ogólna definicja. Szkoły w
Polsce czy w Kanadzie czy jakimkolwiek innym kraju mają
pełny program nauczania, są zinstytucjonalizowane i
obowiązkowe. Uczenie dzieci to sprawa przetrwania i
kontynuacji cywilizacji. Dzieci chętnie chłoną to, czego
ich uczą. Czasem jest to wykorzystywane do zaszczepiania
im wynaturzonych poglądów dorosłych. Widzimy to w
szkołach podstawowych średnich i na uniwersytetach.
Czasem młodzież otrząśnie się z tego, czasem nie.
Ekstremalnym przypadkiem są niektóre szkoły muzułmańskie
gdzie uczy się młodzież nienawiści i zabijania. Efektem
tego są tak częste samobójcze zamachy bombowe młodych
ludzi. To skłania do przemyślenia jak wielki wpływ może
mieć nauczyciel na dziecko i jak religia nie zawsze
służy dobremu.
Polska szkoła na
obczyźnie ma specjalne zadanie. Uczy, a przynajmniej
powinna uczyć przede wszystkim własnych korzeni,
kultury, z której się wyszło, pamięci narodowej i
świadomości skąd się pochodzi. To oczywiście nauka
języka polskiego i kulturalnego dorobku w tym języku,
nauka geografii i tak bardzo ważna nauka historii.
Język, by przetrwać
poza krajem musi być nauczany i przekazywany nowemu
pokoleniu urodzonemu juz poza granicami. Sami rodzice
nie wystarcza. Nie zawsze maja pedagogiczne
przygotowanie, nie znają zasad nauczania, historii,
gramatyki i wszystkich niuansów żywego języka. Potrzebni
są nauczyciele. Pierwsze nauczanie języka polskiego,
historii, kultury i religii w Calgary sięga roku 1904.
Wtedy to zawitali tu ks. Wojciech Kulawy i ks. Paweł
Kulawy. Oficjalnie Szkoła Polska powstała w roku 1934 z
inicjatywy księży (wśród nich ks. Izydore Shalla) i
powstałego w 1931 roku Związku Polaków w Calgary. Ilość
uczniów była zmienna. W pierwszych latach było to ok. 30
dzieci, potem zmalała nawet do dziewięciu. Frekwencja
wzrosła wraz z powojenna emigracją a dziś szkoła liczy
prawie 500 uczniów, w tym ok. 90 w klasach, które dają
kredyty do systemu kanadyjskiej oświaty. Kadra szkoły to
33 nauczycieli i katechetów. Szkoła od początku
istnienia bierze udział w organizowaniu upamiętnienia
ważnych wydarzeń rocznicowych. Jedną z ciekawostek jest
organizowana co roku prawdziwa studniówka dla młodzieży.
Bardzo ważny i ceniony jest coroczny konkurs na
najlepsze wypracowanie im. Adama Mickiewicza.

Co roku klasa XII,
kończąca szkołę ma zrobione pamiątkowe zdjęcie do
archiwum szkoły i na pamiątkę dla uczniów i nauczycieli.
Od jakiegoś
czasu jest też prowadzona klasa nauki polskiego dla
dorosłych, nastawiona głównie na mieszane małżeństwa.
Prowadzi ją pani Ewa Tybura. Ma coraz więcej zwolenników
i uczniów.

Długoletnim
dyrektorem szkoły był Piotr Albertin , zmarł nagle w
lutym tego roku. Wspominany jest przez dzieci młodzież i
nauczycieli jako wspaniały dobry człowiek. Pamięć o nim
zachowa się na zawsze. Obowiązki dyrektora pełni Bożena
Błachut, jego wieloletni zastępca.
Adres
szkoły:
St. Anne’s
High School, 1010 – 21 Ave. S.E.
Zajęcia:
Klasy od VII –
XII w piątki od 17: 30 do 21:30
Pozostałe
klasy: 0 – VI w soboty od 9: 45 do 13:45
 
W piątek 27 marca 2009
zostałem zaproszony przez Mieczysława Węgrzyńskiego do
Polskiej Szkoły w Calgary. Mietek
od lat
dziala w Komitecie
Rodzicielskim
w tej szkole i jego pracę dla tej placówki polskości trudno
przecenić. Słyszałem oczywiście, że szkoła polska w Calgary
istnieje i działa, ale nigdy w niej nie byłem. Zajęcia
Polskiej Szkoły odbywają się w wynajmowanym budynku
kanadyjskiej szkoły średniej imienia Świętej Anny. Dzięki
temu dzieci i młodzież uczą się w prawdziwej szkole,
przystosowanej do nauki. W każdy piątek wieczorem i w sobotę
rano budynek przejmowany jest przez Polaków. Otrzymują
klucze do wszystkich sal, nauczyciele przejmują klucze do
klas, (kto zapomni oddać klucz musi przynieść w następnym
tygodniu ciasto dla wszystkich nauczycieli) Szkoła zaczyna
wrzeć życiem.

Przeszedłem się po
klasach w towarzystwie P.O. Dyrektora p. Bożeny Błachut.
Zaskoczyła mnie dyscyplina na lekcjach, uwaga dzieci, dobre
wychowanie. Różnie teraz bywa w szkołach, również w Polsce.
Tu młodzież ciągle jeszcze ma respekt do nauczycieli. Chwała
rodzicom, że po pracy i w dniu wolnym przywożą dzieci do
szkoły, chwała dzieciom, że chcą się uczyć dodatkowo, gdy
inni ich rówieśnicy bawią się czy odpoczywają po całym
tygodniu kanadyjskiej szkoły, chwała nauczycielom, że
poświęcają swój czas i swoją pasję zachowaniu polskości w
młodym pokoleniu, chwała komitetowi rodzicielskiemu i
ochotnikom. Dzięki nim ta szkoła żyje i się rozwija.

Widziałem nowe
podręczniki. Ktoś zadaje sobie trud by je znaleźć, ktoś je
przegląda ocenia. Tak, nauczyciele są opłacani, ale czy ktoś
może naprawdę pomyśleć, że robią to dla tych niewielu
dolarów za osiem godzin tygodniowo? Trzeba mieć chęć i pasję
i potrzebę poświęcenia się dla innych by to robić. Tym
bardziej, że działalność szkoły to nie tylko nauczanie, ale
też i dodatkowe zajęcia, jak konkursy, kółka zainteresowań,
harcerstwo. Ogromną pomocą dla szkoły jest komitet
rodzicielski.
Nie zawsze jest
różowo. Praca w zespole, praca wśród ludzi o różnych
ambicjach i charakterach ma swoje konsekwencje. Ze szkoły
odeszła pani
Krystyna Cieślak. Broniły ją dzieci i młodzież. To o czymś
świadczy. Ale Szkoła Polska trwa 75 lat i tak długo jak będą
ludzie, którzy chcą to robić, będzie trwała. Szkołę założył
kościół i dalej ją prowadzi.
Przewodniczącym
zarządu jest zawsze ksiądz proboszcz polskiej parafii,
obecnie ksiądz Czesław Rybacki.

Przewodnicząca ZNP
(Związek Nauczycielstwa Polskiego) to pani Maria Rożkowska.

W szkole uczą też
siostry zakonne, w tym siostra Teresa, która skończyła
wyższe studia pedagogiczne w Polsce jeszcze zanim wstąpiła
do zakonu. Kościół zawsze w naszej historii brał ogromny
odział w zachowaniu polskości.
Po nagłej śmierci
dyrektora szkoły Piotra Albina w lutym tego roku obowiązki
dyrektora szkoły pełni pani Bożena Błachut, jego
zastępczyni. Jest logiczne by mając wieloletnie
doświadczenie w administrowaniu szkoły została ona
dyrektorem, tym bardziej, że robi wspaniałą robotę. Czy
zostanie? Nie wiem. Mam nadzieję, że chore ambicje nie
zniszczą logiki jak to często bywa w życiu. Ale ja zawsze
byłem niepoprawnym optymistą.
Praca dla Polonii nie
jest łatwa. Głównie z powodu podejścia niektórych z naszych
rodaków do tych, którzy coś chcą z siebie dać. Jakoś wielu z
nas nie może sobie wyobrazić, że ktoś może coś zrobić
bezinteresownie i doszukują się ukrytych interesów. Jasne,
że przekręty się zdarzają, ale jest wystarczająco dużo
uczciwych ludzi by można było zaufać tym, co chcą coś
uczynić. Jest wśród nas jakaś dziwna zawiść, która wyłazi
jak czarna ameba. Zawiść ubierana w piórka dobrych chęci,
powodująca ze wymysły przedstawiane są jako prawda. Zawiść
niszcząca ludzi i ich chęci zrobienia czegoś. Istnieje
wszędzie, w każdym środowisku. Nie mamy na nią monopolu,
inne nacje też ja mają, ale to nie usprawiedliwia.
Całe
szczęście, że ciągle znajdują się ludzie, którzy chcą coś
tworzyć, zmieniać, budować. To dzięki nim trwa polska
tradycja, polski język, polska kultura. Polonia calgaryjska,
mimo że różna od torontońskiej z powodu większego
zintegrowania się z Kanadą ma ogromne sukcesy w zachowaniu
tutaj polskości. Dzieci z polskich rodzin chodzą do polskiej
szkoły, harcerstwo jest żywe prowadzone z pasją przez Adama
i Basię Gorzkowskich. Zespół taneczny Polanie, jest znany
nie tylko w Poloni. Polska Szkoła, polski Kościół.
Calgary przekonało
mnie, że Polonia umie i potrafi. Że nie ma znaczenia jak
daleko od Polski się znajdujemy i żyjemy, zawsze znajdą się
ludzie wśród nas, którzy potrafią Polskość utrzymać i
przekazać ją dalej przez wszystkie pokolenia. SZKOLA
POLSKA W CALGARY MA 75 LAT. GRATULACJE

2 maja 2009 roku
odbędzie się uroczysta akademia z okazji jubileuszu.
Prowadzić ją ma dwoje starszych uczniów: Robert Albertin
(syn zmarłego dyrektora Piotra Albertina) i Beata Węgrzyńska
(córka przewodniczącego Komitetu Rodzicielskiego). Oboje
wychowankowie Polskiej Szkoły, bardzo dobrzy uczniowie,
dodadzą uroczystości dodatkowego splendoru.
Było by też miło gdyby
polska uroczystość w Domu Polskim odbywała się głównie po
polsku z ewentualnym tłumaczeniem dla gości kanadyjskich, a
nie jak niektóre poprzednie uroczystości, po angielsku z
niewielką ilością polskiego. Nawet calgaryjska integracja
powinna mieć swoje granice.
Marek Mańkowski
"Goniec" 17 - 23. 04
2009
|
|